Jerzy Nowacki

Ma 54 lata. Jeden z dwóch poznańskich członków KOR-u.

Urodził się w Kaliszu, ukończył studia polonistyczne na UAM w Poznaniu. – Z KOR-em współpracowałem już w trakcie studiów. Do KSS „KOR” przystąpiłem po obronie pracy magisterskiej w 1977 r. Stanisław Barańczak, wówczas pracownik Instytutu Filologii Polskiej UAM, odradzał mi taki krok w trakcie studiów, bo groziło to relegowaniem z uczelni – opowiada.

Dlaczego przystąpił do KOR-u? – Gdy zginął Stanisław Pyjas i powstały SKS-y, czułem obowiązek włączenia się. Używaliśmy wtedy słowa „opozycja”. Ono nobilitowało. Być opozycją wobec takiego molocha, który rządzi nie tylko krajem, ale także częścią świata, to była satysfakcja i przyjemność. Pisaliśmy listy, reagowaliśmy na cudzą krzywdę, na propozycje dla Polski niedobre, które spychały nas coraz bardziej na orbitę satelicką ZSRR. I budowaliśmy jak najszerszy oddźwięk dla naszych starań. W Poznaniu odezwało się niewielu ludzi. Przez to byli może bardziej cenni. Mieliśmy poczucie wspólnoty w grupie. Imponowało nam to, że mieliśmy odwagę powiedzieć, co myślimy o sytuacji w kraju.

W komunikacie KOR-u z 1 września 1980 r. pojawiła się informacja o rezygnacji Nowackiego z członkostwa w Komitecie „z przyczyn osobistych, rodzinnych i zawodowych”. W rzeczywistości Nowackiemu zarzucono, że jego rozliczenia finansowe z Niezależną Oficyną Wydawniczą były nierzetelne. – Może byłem zbyt nonszalancki albo za głupi przy tej sprawie. Po prostu część kolportujących się nie rozliczyła. Ponieważ strzegliśmy zasad, moja decyzja zapadła po dramatycznej rozmowie z Jackiem Kuroniem – twierdzi Nowacki i podkreśla, że jego kontakty z KOR-em nie ustały.

Kiedy powstała „S”, był rzecznikiem zarządu wielkopolskiego „S”. Internowany, wyszedł w maju 1982 r. Nie zszedł do podziemia. – Nie odpowiadało mi udawanie Armii Krajowej – wyjaśnia. W 1985 r. otrzymał od Mirosława Chojeckiego propozycję pracy w paryskim „Kontakcie”. Wyjechał do Francji. Był tam również korespondentem kontaktowym Radia Wolna Europa – zbierał informacje z kraju i przekazywał je na antenę. Uczestniczył w produkcji kaset z filmami historycznymi, które trafiały do Polski. Współorganizował transport sprzętu i wydawnictw do Polski.

Do Polski wrócił w 1990 r., wkrótce został zastępcą redaktora naczelnego poznańskiej TVP ds. programowych. Przez 15 lat prowadził programy publicystyczne z udziałem polityków.

W październiku 2005 roku były szef podziemnej „S” w Wielkopolsce Janusz Pałubicki oświadczył, że według akt SB zgromadzonych w IPN-ie Nowacki (pod pseudonimem „Stanisław Brzozowski”) donosił na niego w latach 80. Nowacki zaprzecza: – Na nikogo nie donosiłem. Byłem wielokrotnie przesłuchiwany przez SB i spotkań takich miałem bardzo wiele. Jak je wykorzystywano, nie wiem. Oskarżenie przez Pałubickiego to dla mnie śmierć cywilna.

 

Piotr Bojarski

Źródło: Gazeta Wyborcza, wrzesień 2006

W marcu 2009 roku Jerzy Nowacki wytoczył Januszowi Pałubickiemu proces o naruszenie dóbr osobistych. Domaga się publicznych przeprosin w związku z oskarżeniami o współpracę z SB. W 2012 r. sąd uznał, że Pałubicki nie złamał prawa. Podkreślił przy tym, że nie rozstrzyga, czy Nowacki był, czy nie był tajnym współpracownikiem SB.